Superfood: filet z dorsza

Jeżeli mamy ochotę na rybę, na pewno w każdym sklepie wielkopowierzchniowym możemy liczyć na dorsza. Dorsz i mintaj to chyba najpopularniejsze ryby w ofercie handlarzy. To dobrze, bo to smaczne i mało skomplikowane ryby. Dorsz od dawna był królem połowów i smacznym posiłkiem dla milionów. Rybołówstwo praktykowano już tysiące lat temu, ale dorsz stał się popularny dopiero w wieku XVI. O łowiska dorszy toczono wojny, jeszcze w poprzednim stuleciu – wojny dorszowe między Islandią a Wielka Brytanią. Najpierw w latach 50-tych miał miejsce pierwszy konflikt, potem drugą swoją odsłonę miał w latach 70 – tych. Na szczęcie były utarczki właściwie bezkrwawe. Może podobać się antybrytyjskie hasło z tego okresu: „God Save the Cod” („Boże Chroń Dorsza”). Dorszowi takie zawołanie się to po prostu należało.

Filet z dorsza, to doskonały wynalazek, który umożliwia łatwe przygotowanie wartościowego i smacznego posiłku. Bywa, że zarzuca mu się, że filetowany dorsz traci swój ciekawy smak, ale nie przesadzajmy. Stosowany jest od niedawna, jako marzenie każdej praktycznej gospodyni domowej. Ma prawie żadne wymagania i jest pyszny. Wystarczy obtoczyć w mące posolony i posypany pieprzem filet (nie musi być nawet do końca rozmrożony), usmażyć na maśle z dodatkiem kaparów i cytryny, żeby uzyskać bazę do obiadu. Dodanie cytryny pod koniec smażenia powoduje, że ryba absorbuje jej aromat i ma rewelacyjny smak. Taką rybę można podać raz, czy nawet dwa razy w tygodniu, zmieniając tylko dodatki. Można serwować ją w towarzystwie ziemniaków i surówki z kiszonej kapusty, gotowanego kalafiora, kapusty pekińskiej z dowolnym wkładem i czego tylko sobie zażyczymy.

Mięso dorsza jest chude, ale nie suche, w dodatku bogate w łatwo przyswajalne białko oraz korzystne dla naszego układu sercowo – naczyniowego, nienasycone kwasy tłuszczowe. Ponadto jest lekkostrawny i niskokaloryczny, zawiera też dużo witaminy B12 i minerałów, takich jak fosfor, magnez i selen. Pamiętajmy, że fosfor znakomicie działa na mózg. Problemem staje się wprawdzie coraz bardziej zanieczyszczenie środowiska i spadek wartości odżywczych ryb z tego względu. Ryby kumulują w swoich organizmach zanieczyszczania, jednak jedzenie dwóch porcji ryb w tygodniu nie powinno narażać na konsekwencje z tego tytułu. |Powinny być składnikiem właściwie każdej diety. Niestety najmniej korzystne dla zdrowia są moje ulubione ryby smażone ponieważ pięknie wchłaniają tłuszcz, więc jeżeli bardzo uważamy na kalorie to lepsza będzie ryba gotowana, a w ogóle już najlepsza grillowana lub pieczona.

Bogactwo ryb uczyniło je symbolem płodności chociaż obecnie ryba bardziej kojarzy się z chrześcijaństwem. Pierwszy posiłkiem Jezusa po zmartwychwstaniu była pieczona ryba. Jest też jednym z symboli eucharystii. Zresztą obecnie trudno już uznawać rybę za symbol płodności ponieważ zasoby ryb kurczą się w ogromnym tempie, ze względu na rabunkową politykę połowów. Bałtyk, obfitujący kiedyś w dorsza, staje się pustynią. W 2019 r. alarmowano, że tylko całkowite wstrzymanie na jakiś czas połowów, może zapobiec wyginięciu dorsza – ryby północnych łowisk, która powinna czuć się tutaj świetnie. Niestety nie dajemy wystarczającego czasu populacji na jej odrodzenie. Na szczęście wiemy, że jest ono możliwe i to w dość szybkim tempie, bo podejmowano już skuteczne próby restytucji gatunków morskich – widzimy to na przykładzie raf koralowych. Prawdopodobnie tylko zamknięcie Bałtyku, szczególnie wschodnich łowisk, na trzy lata jest w stanie uratować bałtyckiego dorsza. Mam nadzieję, że nie będzie wyglądać to tak – śpieszmy się kochać dorsza, tak szybko odchodzi.


(c) Wszystkie prawa zastrzeżone.