Po północy najlepiej widać Altair. Jasny punkt w gwiazdozbiorze Orła tworzy razem z Denebem i Wegą Letni Trójkąt na północnym niebie. Patrzę na jego migotanie nad wierzchołkami drzew i błogosławię letnie noce. Letnią nocą może zdarzyć się wszystko. Można nie spać, można chodzić z lampą po ogrodzie, ulegać oczarowaniu.
Teraz, kiedy tylko połowa księżyca jest oświetlona wyraźnie objawia się zarys kuli i ciemne plamy kraterów na jego powierzchni. Jego fałszywy blask muska srebrem pierzaste obłoki. Wyglądają jak ruchome ornamenty na granatowym niebie, przemieszczane lekkim wiatrem w stronę gwiazdozbioru Łabędzia. W tej konstelacji znajduje się Deneb, jedna z gwiazd Letniego Trójkąta, najjaśniejsza z nich. Daneb jest nadolbrzymem położonym bardzo daleko stąd, 200 000 razy jaśniejszym od Słońca, dlatego, mimo gigantycznej odległości jest doskonale widoczny gołym okiem. Najwyżej w Trójkącie Letnim świeci Wega, piąta najjaśniejsza gwiazda nieba, która prawdopodobnie ma własny system planetarny.
Skoro Wega ma własny system planetarny, to może właśnie w tej chwili ktoś rozumny patrzy na gwiazdy nad swoją planetą i zastanawia się nad życiem w układzie słonecznym. O ile w ogóle widać Słońce z gwiazdozbioru Lutni. W końcu Słońce jest mało spektakularną gwiazdą, średnią pod względem wielkości i temperatury. Jednak Sztuczna Inteligencja twierdzi, że „z punktu widzenia hipotetycznych obserwatorów przy Wedze, Słońce znalazłoby się w gwiazdozbiorze Kasjopei (blisko charakterystycznego „W”). Byłoby żółtawą gwiazdą typu G, wyraźnie różniącą się kolorem od niebieskawej Wegi.”.
Wznoszę zatem toast zacną lemoniadą, w pierwszej godzinie nocy, pod Letnim Trójkątem, pozdrawiając teoretycznie możliwych, wegańskich ziemian, pośród tej cudownej, letniej nocy. Czas na sen.