Relacje

Ogórki kiszone nocą

Kiedy Tatuś Muminka budził się w nocy, Mama Muminka mówiła, że najlepszym rozwiązaniem, w takich przypadkach, jest kanapka. Smaruję więc, o drugiej nad ranem, chleb pasztetem i kroję kiszone ogórki, bo właśnie na to mam ochotę. Wewnętrzny krytyk od razu przypomina mi, że to niezdrowe, ale wiem, że Mama Muminka ma rację i czasami trzeba sobie odpuścić, a kanapka zawsze pomaga. Zjedzenie czegoś dobrego nieodmiennie poprawia mi humor.

Kiedyś ludzie nie spali linearnie tylko skokowo. Nazywa się to sen bifazowy. Teraz jesteśmy przywiązani do spania ciągiem, wymarzone osiem godzin, ale jeszcze niedawno, bo przed rewolucją przemysłową, gatunek ludzki spał na raty, z przerwą na nocną aktywność. Ludzie z reguły kładli się spać wraz z zachodem słońca, potem budzili się, byli aktywni przez godzinę lub dwie i znowu zasypiali na trzy do czterech godzin. Moja kanapka z ogórkiem kiszonym wpisuje się więc w tradycję naturalnego rytmu ludzkiego snu. Dopiero wieczorne oświetlenie ulic zmieniło ten sposób spania. W tzw. naszych czasach, chyba uczyniliśmy nieprzerwany sen swoistym fetyszem, wierząc że jest jedyną metodą na efektywne wysypanie się. Jednak badania tego nie potwierdzają. Można być zdrowo wypoczętym, robiąc sobie podczas nocnego odpoczynku przerwę na życie, jak nasi przodkowie. Przodkowie w międzyczasie, kiedy nie spali nocą, popijali sobie winko, rozmawiali, modlili się, dorzucali drew do ognia, chodzili na spacery i oczywiście uprawiali seks. Ogólnie całkiem dobrze się bawili. Historia bardzo uczynnie usprawiedliwia moje nocne podjadanie.

Skoro znowu zawisło nad nami widmo wojny atomowej, to chociaż sobie kanapkę zjem, albo banana. Od wybuchu wojny mam powtarzający się sen, że gubię się gdzieś np. na lotnisku i chodzę zdezorientowana, nie mogąc znaleźć wyjścia. Dlaczego rozejm ma zawsze więcej „ale” niż rozpętanie wojny? Budzę się z tym pytaniem w głowie. Dlatego komfort food i kiszony ogórek o drugiej w nocy, jest dzisiaj mniejszym złem.