„Traktat o higienie. Dzieje doktora Skórzewskiego”, Wydawnictwo Fabryka Słów, wydanie I. Książkę powyższą kupiłam ze względu na formę wydania. Niby nie ocenia się książki po okładce, ale w tym przypadku, szczęśliwie, przysłowie się nie sprawdziło. Treść również okazała się zacna. Wahałam się między „Latem nocy” Dana Simmonsa, a „Traktatem o higienie” właśnie. Wybrałam „Traktat o higienie”, bo uwiodła mnie oprawa książki: twarda okładka w tonacji zieleni i złota oraz rysunek ozdabiający grzbiety kartek. Piękny przedmiot. Książka jako dzieło sztuki. Kupiłam ją sobie w prezencie. Prezent był trafiony.
Do tej pory kojarzyłam Andrzeja Pilipiuka jedynie z opowiadaniami o Jakubie Wędrowyczu, których jednak nie czytałam. Z tego powodu nie byłam pewna czy zakup jego książki będzie udany. I okazało się, że mile się zdziwiłam. Opowiadania o doktorze Pawle Skórzewskim, Polaku, którego ojciec został zesłany na Syberię po powstaniu listopadowym, okazały się lepsze niż się spodziewałam. Byłam przekonana, że będzie to lekkie fantasty, może trochę w wiedźmińskim stylu, tymczasem klimat tych opowiadań bardziej przypomina opowieści niesamowite, modne w XIX w. Opowieści niesamowite, w których groza i dziwność grały pierwsze skrzypce, były jedną z odsłon ducha romantyzmu, krążącego wówczas po Europie. Pisali je klasycy literatury tamtych czasów: Gogol, Puszkin, Czechow, Goethe, Balzac. Czytając „Trakat o higienie” czułam się jakby przeniosła się w czasie i zajrzała w w tamte dni, bowiem atmosfera opowiadań Pilipiuka jest dokładanie taka sama. Nie jest to fantastyka sensu stricto. Elementy fantastyczne pojawiają się w w zwyczajnej rzeczywistości praktyki szeregowego lekarza carskiej Rosji jako aluzje, niedopowiedzenia, zarys sylwetki, legendy czy przypadki przenikania światów. Zaczytywałam się w opowieściach niesamowitych kiedy byłam w szkole średniej i miło było powrócić do tej estetyki, do tajemnicy, cieni szepczących w świetle naftowej lampy.
Jednocześnie „Traktat o higienie” zasługuje na uznanie za część faktograficzną książki. Znakomicie odtworzone realia społeczno – historyczne Rosji przełomu wieku XIX i XX sprawiają, że ta lektura fantastyczna jest też realistyczna i wiarygodna. Zapewne właśnie tak jak je opisano, musiały wyglądać poszukiwania bakcyli tyfusu albo walka z wszawicą w zaborze rosyjskim. Równie szczegółowa jest znajomość historii medycyny i kluczowych odkryć tej nauki, takich jak penicylina. Brawa dla autora za ogrom pracy, który został włożony w te opowiadania. Kolejne oklaski za język, który wpisuje się w najlepsze tradycje klasycznej powieści. Pilipiuk przypomina, że język może być tak plastyczny, że pozwala wręcz zobaczyć Czarną Górę, na którą wpinają się stary lekarz i jego młody pomocnik albo skały Ziemi Franciszka Józefa czy portowe uliczki norweskiego Bergen.
Dzięki pięknej oprawie „Traktat o higienie” będzie świetnie wyglądał na półce z książkami. Staranność z jaką została wydana książka, odpowiada staranności, z jaką były pisane opowiadania zgromadzone w tym tomie. Bardzo polecam lekturę „Traktatu o higienie”, szczególnie osobom zabieganym, które mają mało czasu. Forma opowiadań jest w takich przypadkach bardzo wygodna. Można wieczorem rozgościć się w fotelu, odpalić lampkę, herbatę i wybrać się w podróż na daleką Syberię, a może nawet dalej.