Sens życia – praca w „Tajemniczym ogrodzie”

„Tajemniczy ogród” Frances Hodgson Burnett to opowieść o Mary Lennox, dziesięcioletniej dziewczynce, która po śmierci rodziców podczas epidemii cholery w Indiach, zostaje oddana pod opiekę swojemu wujowi, właścicielowi posiadłości na wrzosowiskach. Poznajemy Mery jako oschłą, zamkniętą w sobie, ponurą osobę, oddaloną od świata. Jej rodzice nie interesowali się dzieckiem, jedynym jej towarzystwem była służba. Spowodowało to, że Mary stała się niemiłym dzieckiem z problemami w kontaktach z ludźmi. Niestety zamek wuja początkowo również nie okazał się przyjaznym środowiskiem. Mary została pozostawiona sama sobie, bez opieki i czułości potrzebnej dzieciom w jej wieku. Jednak nawet w takich okolicznościach można natknąć się na niespodziewane szanse. Mary pierwszą z nich znalazła sama. Po prostu – wyszła z zamku.

Jednym z charakterystycznych dla depresji objawów jest utrata sensu życia. Uczucie pustki, jak słyszałam, jest stałym towarzyszem w tej chorobie. Obraz zamku pełnego pokoi, w którym przebywała Mery przypomina mi właśnie taki stan. Jest to zamek pełen ciszy. Wielki, pusty, głuchy, kryjący niewypowiedzianą tajemnicę. Nie ma lepszego kroku niż wyjść z niego na powietrze. I Mary właśnie tak zrobiła.

Zamek otaczał ogromny ogród, po którym Mary snuła się bez celu, dopóki nie spotkała ogrodnika, starego, mrukliwego i introwertycznego jak ona sama, Bena Weatherstaffa. To on zauważa, że dziecko chodzi bez sensu i robi najlepszy ruch, jaki można było w tej sytuacji wykonać – pozwala dziecku mieć swój kawałek ziemi. Dzięki temu samotna, smutna Mary ma okazję zająć się czymś innym niż ONA SAMA. Znajduje zainteresowanie czymś co jest na zewnątrz niej. Stopniowo praca na tym kawałku ziemi staje się sensem jej egzystencji.

Przypomina mi to sugestywny obraz z innej książki dla dzieci, z „Niekończącej się opowieści” Michael’a Ende. W książce tej Atreju musi pokonać Bagna Smutku, by ocalić swoją krainę – Fantazję przed Nicością. Bagna Smutku są oczywistym symbolem depresji. Jest przejmująca scena, w której koń Atreju traci nadzieję i zatrzymuje się. Atreju krzyczy wtedy do niego, że nie może przestać iść, nie może stanąć, bo inaczej będzie stracony, bagna go pochłoną. Niestety tak też się dzieje. Najważniejsze kiedy znajdujesz się na Bagnach Smutku to dalej iść, poruszać się, coś robić, żeby się nie zapaść.

To właśnie robi Mary w swoim małym ogrodzie. Ją też przecież spotykamy na Bagnach Smutku. Na szczęście Mary dostaje coś do zrobienia, to tak naprawdę jest jej klucz do tajemniczego ogrodu. Praca okazuje się być wstępem do wielkiej i niesamowitej przygody, która otwiera się przed nią po odnalezieniu tajemniczego ogrodu. Zmienia ją też w taki sposób, że Mary zaczyna nawiązywać kontakty z innymi ludźmi. To dużo łatwiejsze, kiedy ma się o czym rozmawiać i ma swoje miejsce, które się kocha i nad którym pracuje.

Dziewczynka dzięki tej pracy zmienia się stopniowo w zupełnie inne dziecko. Zmienia się jej wygląd. Chuderlawa, słabowita,blada istota staje się powoli zarumienioną, aktywną, zdrowszą i ładniejszą dziewczynką. Traci też swoją antypatyczność, coraz lepiej komunikuje się z otoczeniem, a w końcu zdobywa przyjaciół. Ma też szczęście, że trafia na ludzi, którzy wyciągają do niej rękę. Jednak ona też potrafi się jej uchwycić, jest zdolna do wyjścia na zewnątrz ze swojego świata i nauki nowych rzeczy, które do niej przychodzą. Potrafi przyjąć to, co ludzie jej dają. Ta przemiana powoduje, że to ona staje się osobą, która może zmieniać świat i pomagać innym.

Symbolem tej przemiany jest tajemniczy ogród. Miejsce zapomniane, ukryte za żelazną furtką, zamknięte przed światem z powodu bólu, który się z nim łączy. Taka też była Mery na początku opowieści. Dzięki pracy i radości jaką jej sprawiała, zaniedbany ogród wiosną rozkwita kwitami, barwami i śpiewem ptaków. Mary rozkwita razem z nim i w końcu odnajduje swoje miejsce w świecie. Dzięki pracy nad ogrodem, relacjom i otwartości na zmiany, jej puste życie wypełnia się radością życia.

„Tajemniczy ogród” to książka, która nauczyła mnie, że kiedy jest mi źle i mam ochotę skulić się w łóżku jak pobity zwierzak i stać się niewidzialnym, kiedy zaczynam się zapadać w Bagna Smutku, muszę pamiętać, że trzeba wyjść z tego łóżka, zrobić krok, gdzieś iść, coś wykonać, poruszać się. Otworzyć furtkę, iść do ogrodu, zasadzić kwiaty, podlać je, przysypać ziemią – niech rosną. Wiem, że wiosną rozkwitną. Kwiaty po prostu tak mają.

Foto: Bobby McKay



(c) Wszystkie prawa zastrzeżone.