Celnik Rousseau – malarz dżungli, który nigdy nie widział dżungli

Henri – Julien Rousseau działał w okresie świetności bohemy Montparnasse’u u początków XX w. kiedy wykluwała się sztuka współczesna. Był w pewien sposób częścią tego barwnego towarzystwa, do którego należeli Picasso, Chagall, Mondrian, Appolinaire czy Modigliani, pozostawał jednak na uboczu. Po pierwsze Rousseau był malarzem amatorem, samoukiem. Po drugie nigdy nie zamierzał być artystą awangardowym, chciał należeć do tradycji malarstwa akademickiego.

Przypadkowe odkrycie

Rousseau został ochrzczony Celnikiem przez Alfreda Jerry’ego i Guillaume’a Apollinaire’a, którzy odkryli Rousseau dla środowiska malarskiego ówczesnego Paryża. W istocie Rousseau całe życie przepracował w departamencie akcyzy jednego z paryskich urzędów. Miano celnika było więc trochę na wyrost. Na serio i pełnoetatowo zaczął malować po przejściu na wcześniejszą emeryturę. Jego marzeniem była prezentacja prac na oficjalnym Salonie, ale jego obrazy zostały odrzucone i od 1886 r. wystawiał na Salonie Niezależnych. Jego obrazy były określane mianem naiwnych. Miał raczej opinię artysty malującego w sposób intuicyjny. Wydawało się, że refleksja na temat formy jest mu obca. Wrażenie te mogła pogłębiać tematyka dzieł, której się podejmował. Nie widzieć dlaczego najczęściej podejmowanym przez Rousseau tematem była dżungla.

Henri Rousseau

Rousseau nigdy nie był w Meksyku  

Szły za Rousseau opowieści o jego wyprawie do Meksyku, którą miał odbyć w młodości. Były one od A do Z zmyślone, ale dodawały tej postaci pewnego uroku. Być może Rousseau wykorzystywał te historyjki i podsycał fałszywą legendę wracając do tematu dżungli. Z drugiej strony motyw ten dawał mu też możliwości rozwijania strony formalnej obrazów, o co jako malarz naiwny nie był podejrzewany. Liście w jego dżungli przybierają geometryczny kształt i mają coś z kubistycznej maniery. Jednocześnie jest to dżungla tętniąca życiem i wszystkimi swoimi kolorami. Są to obrazy niezwykle dekoracyjne. Rousseau miał fantastyczne wyczucie barwy, szczególnie w zakresie kontrastu. Dodatkowo użycie konturu nadaje jego pracom bardzo wyrazisty wymiar. Naiwność jego przedstawień, czasami wyśmiewana przez jego współczesnych, jest w moim odczuciu całkowicie świadomym zabiegiem. Podobno Rousseau powiedział kiedyś do Picassa: „My obaj jesteśmy największymi malarzami swoich czasów, ty w stylu egipskim, ja w nowoczesnym.”. Pewne jest to, że Picasso cenił malarstwo Rousseau. Do końca życia zachował w swej kolekcji dwa jego obrazy.

„Wspominasz, Rousseau, aztecki pejzaż/ lasy gdzie rosną mango i ananasy”

Powyższy cytat to fragment wiersza, który napisał dla Rousseau Apollinaire. Już wiemy, że Rousseau nie wspominał żadnych pejzaży bo nigdy ich nie widział na własne oczy. Co jednak zadziwiające, miał niesamowite wyczucie tego czym jest dżungla. Potrafił w swoich obrazach zawrzeć kwintesencję jej dzikości i fascynującej żywotności. Dżungla to obfitość wegetacji, ale też groza i walka pomiędzy jej mieszkańcami, odwieczna walka o przetrwanie. Widać to na przykłada na obrazie „Dziewiczy las”(pod spodem). Czerwień użyta w tym obrazie wygląda jak krople krwi, nawet słońce ma taki wymiar. Jest tutaj dżungla ujęta jako stale zagrażająca człowiekowi siła przyrody, która go osacza. Czarna sylwetka ludzkiej postaci wyodrębnia go z tego drgającego królestwa roślin i zwierząt. Jest w tym obrazie uderzająca symbolika, która w połączeniu z walorami formalnymi dzieła daje bardzo silny efekt. Nie ukrywam, że bardzo chciałabym zobaczyć ten obraz na żywo.

Henri Rousseau 1

Malarz tajemnicy

Setki ludzi wyruszają na wyprawy w dżunglę, by znaleźć tam ukryte miasta i zapomniane skarby starożytnych cywilizacji. Mam wrażenie, że de facto wszystkie te ekspedycje są też częścią pogoni człowieka za tajemnicą. Tajemnica to drugie imię dżungli. Zagadka, co może kryć się w tej dzikiej plątaninie lian i liści. Rousseau potrafił świetnie to wyczuć. W obrazie „Zaklinaczka węży” (pod spodem) dżungla przeistacza się w tajemniczą kobietę, która kusi grą na flecie. Jest jak prastara Ewa wiodąca podróżników do raju, który okazuje się być zielonym piekłem. Czeka na progu nieprzebytego lasu i nawołuje, by zagłębić się w jego gąszcz, który może być śmiertelną pułapką.

Henri Rousseau 2

Skąd u skromnego urzędnika skarbówki z Paryża bierze się tak ogromne wyczucie tego tematu. Jego obrazy są niepokojące i sugestywne, niemalże czuć jak oddychają wilgotnym gorącem dżungli. Może, jeżeli człowiek powstał na podobieństwo Boga, to ma w sobie takie miejsce, gdzie znajdują się wszystkie obrazy całej ziemi, które przemawiają do niego z głębi. Rousseau chyba miał do nich dostęp, przynajmniej do tych, które są źródłem Amazonii.

 


Zobacz więcej o: malarstwo, sztuka


(c) Wszystkie prawa zastrzeżone.