Pytania o istnienie piekła

Zdaje się, że współczesność nie wierzy w piekło i diabła

Jakiś czas temu robiłam na swój prywatny użytek wywiady z ludźmi, kierując pytania do niereprezentatywnego grona swoich znajomych – czy wierzą w niebo i piekło.

Znakomita część po zastanowieniu odpowiedziała, że w niebo tak, ale w piekło już nie.

Ta postawa pasuje do naszych czasów. Chcemy wszyscy komfortu i wygody, piekło nie mieści się w tej wizji. Sama myśl jest odstręczająca. I ja również wzdrygam się przed nią.

Podobnie jest z przekonaniem co do istnienia szatana. Temat jest zapomniany. Diabeł stracił ciężar realności.

To nie są tylko moje obserwacje. Dokonywali ich już wcześniej ludzie znacznie mądrzejsi ode mnie. Wymienię tutaj dwóch z nich – C.S. Lewisa i Leszka Kołakowskiego – dla przykładu. Jestem świeżo po powtórnej lekturze ich książek o tematyce diabła więc naturalnie powołuję się właśnie na tych autorów.

Wydane w 1942 r. „Listy starego diabła do młodego” stwierdzają wyraźnie, że w opinii diabła, ludzi należy utrzymywać w niewiedzy o istnieniu szatana. Krętacz, stary, doświadczony diabeł poucza:

Nie sądzę, by utrzymanie pacjenta w niewiedzy mogło ci sprawić dużo kłopotu. Dopomoże ci fakt, iż „diabły” są przeważnie we współczesnej imaginacji osobistościami nader komicznymi. Jeśli w najmniejszym stopniu twój pacjent zaczyna podejrzewać twoje istnienie, zasugeruj mu obrazek czegoś w czerwonych trykotach i wytłumacz mu, że skoro nie może uwierzyć w coś podobnego (jest to stara, podręcznikowa metoda wprowadzania ich w błąd), zatem nie może wierzyć i w ciebie.

Ta sama teza pojawia się u Leszka Kołakowskiego w „Stenogramie z metafizycznej konferencji prasowej Demona w Warszawie, dnia 20 grudnia 1963 r.”:

Przestaliście we mnie wierzyć, oczywiście, wiem o tym. Wiem o tym, a rzecz jest mi obojętna. Wierzycie we mnie czy nie wierzycie, to nie moja sprawa, to wasza sprawa i tylko wasza. (…)

Różnica między nimi polega na tym, że Lewis stwierdza, że jest to celowa taktyka piekła – doprowadzać do stanu, w którym ludzie nie wierzą w szatana. Nie traktuje się przecież poważnie czegoś co nie istnieje, a na pewno już nie walczy się z tym co nie istnieje. U Kołakowskiego natomiast szatanowi jest obojętne czy jest przedmiotem wiary czy nie. Oczywiście w ogólnym rozrachunku widzi korzyści wynikające z tego, że odmawia mu się przymiotu realności, ale nie jest to dla niego kwestia kluczowa. Jednak szatan Kołakowskiego stwierdza w końcu także:

W istocie bowiem, wracając do początku mojego doświadczenia, niewiara wasza nie tylko nie hamuje mojej pracy, ale sprzyja jej raczej, należy, jako błąd hańbiący, do efektów owego upadku, w jaki stacza się tradycja, odzierana powoli z resztek spustoszonego majestatu.

Doprawdy, naprawdę nie ma w nas diabła?

Pomijając kwestie ontologiczne – czy jest byt taki jakim jest szatan czy nie. Jestem przekonana, że na pewno istnieje on w ludzkich głowach. Czy istnieje niezależnie od nich – to inna kwestia. Osobiście poprzestaję na obserwacji, że jest w nas. Przypomina mi się tutaj dialog Dumbledora i Harry’ego Pottera w ostatniej części serii, kiedy to Harry pyta, czy to jest realne, przecież dzieje się właściwie tylko w jego głowie. Dumbledore odpowiada mu wtedy, że tak owszem, dzieje się tylko w twojej głowie, ale czy oznacza to, że nie jest realne? Idąc tym tokiem rozumowania. Przecież świat ducha jest światem wewnętrznym. Oznacza to, przynajmniej tyle, że jest obecny w nas. I w tym świecie niewątpliwie istnieje to wszystko, co personifikujemy w obraz szatana. Zła strona nas samych zagnieżdżona w głębi naszych trzewi. Jak znakomicie mówi o tym nieoceniony C.S. Lewis – stary diabeł do młodego:

Cokolwiek byś nie czynił, to w duszy twego pacjenta będzie zawsze zarówno trochę złośliwości, jak i dobrej woli.

Nikt z nas nie jest wolny od diabelskich skłonności do zachłanności, złośliwości, zaciekłości, nienawiści, lenistwa, mściwości i innych podobnych. Jednak masowo wypieramy istnienie złego, który to wszystko w sobie zawiera. O co chodzi, ale o co tutaj chodzi czy bardziej WTF?

Kwestia dobra i zła 

Można nazywać skłonność do zła w nas za element struktury psychicznej i nic więcej. Trudno jednak być ślepym na jego obecność. Niestety odnoszę silne wrażenie, że współczesny świat, cechuje nie tylko brak wiary w istnienie diabła i piekła. W ogóle kwestia dobra i zła rzadko pojawia się w dyskursie publicznym. Pytania czy dane zachowanie było dobre czy złe umykają. Jeżeli takie pytania nie padają można poruszać się po drodze swojego życia nienawidząc i gardząc ludźmi, jednocześnie pozostając we względnym samozadowoleniu. Tymczasem to nie jest do końca tak, że świat spada nam na głowy. Ludzki świat kształtujemy w dużym stopniu my sami. Zapominając o tych kategoriach, przestajemy się nimi kierować, bo nie patrzymy na swoje zachowania pod tym kątem. Tworzymy świat bez dobra i zła. Jeżeli nie patrzymy na przykład na okrucieństwo jako zło, tylko na coś co się zdarza, tworzymy mu przestrzeń. To nie zło, to zestaw faktów, który miał miejsce. News of the day. Było, minęło, takie jest życie. Na przykład uprzedmiotowienie człowieka, uczynienie z niego tylko części statystyki. Jak łatwo wtedy skreśla się ludzi. Takie prawa ekonomii, bo trzeba mieć jeszcze większy zysk (i jeszcze większy, jeszcze większy). A gdy powiesz – przedmiotowe traktowanie człowieka jest złe, czy nie inaczej to brzmi?

Tak, ja też jestem diabłem (czasami) 

I nie chodzi o to, żeby piętnować sąsiada, Zdziśka, Wieśka i Mariolkę, tylko żeby dostrzec, że są zjawiska złe. W nas samych również. I przede wszystkim od nas samych zaczyna się praca. Od spojrzenia we własne odbicie. Jakie to bywa cholernie nieprzyjemne. Ja również bywam diabłem, którego podobno nie ma. „Tak, tak, tam w lustrze to niestety ja…”. Oczywiście pamiętając przy tym, że jest w nas też, jak pisał Lewis, „trochę dobrej woli”. Nadmierne samobiczowanie się z powodu swoich upadków, o paradoksie, bywa często przejawem pychy. Zatem, dla równowagi – tam w lustrze, to na szczęście też ja. Powiedziałam dziś komuś dobre słowo i człowiek się uśmiechnął z tego powodu. Byłam dzisiaj też trochę dobra. Mogę być i taka. Ta możliwość została mi dana. Wymaga to sporego wysiłku i bywa różnie, ale przynajmniej (zazwyczaj) można próbować.

Ciąg dalszy nastąpi

Będę niedługo pisała o charakterystyce diabła. Najlepszej jaką znam, u C.S. Lewis’a. W tym tekście będzie też na temat tego, jakie możliwe konsekwencje może mieć rozwój diabła w nas. To nie jest łatwe, takie teksty pisać, ale jakoś tej jesieni jest tak, że muszę.

 



(c) Wszystkie prawa zastrzeżone.