„Władca pierścieni” – różnice między książką a filmem 

„Władca pierścieni” książka i film, rzecz oczywista, różnią się. Chociażby dlatego, że „Władca pierścieni” jest powieścią tak bogatą w wątki i tak złożoną, że skróty po prostu były konieczne. Nawet trzyczęściowy film nie byłby w stanie pomieścić całości treści. Z tego powodu nie mam najmniejszego żalu do Petera Jacksona za skróty i konieczne zmiany. Nie mam też pretensji za zmiany, które uważam za zbędne, ponieważ to i tak jest świetny film. Film, który dobrze oddaje całość historii i przede wszystkim jej sens. A to we „Władcy pierścieni” najważniejsze. Jednak zmiany bywają znaczące. Postaram się wymienić najważniejsze z nich.

Podróż do Rivendell

Rivendell

Podróż do Rivendell trwa znacznie dłużej w książce niż w filmie i skróty tutaj były konieczne.

Frodo nie wyrusza od razu po wizycie Gandalfa, podczas której ten zdradza mu tajemnicę pierścienia. Wyprawa z Shire do Rivendell najpierw zostaje starannie przygotowana. Frodo sprzedaje Bag End i ogłasza, że przeprowadza się do Bucklandu. Od wizyty Gandalfa do momentu opuszczenia Shire mija dobre parę miesięcy. Wymarsz przedłuża się ponieważ Frodo czeka na Gandalfa. Gandalf nie dociera, bo po drodze do Shire zostaje zatrzymany przez Radagasta Burego, który przekazuje mu żeby udał się do Sarumana. Gandalf prosi Radagasta – mistrza mowy zwierząt żeby zbierał wieści i przekazywał je do Isengardu – siedziby Sarumana. Dzięki temu Gandalfa z więzienia Sarumana na szczycie Orthanku ratuje orzeł, który przyniósł wiadomości na prośbę Radagasta. W filmie wygląda to trochę inaczej.

Frodo i Sam nie spotykają Merry’ego i Pippina na polu kukurydzy. Z Shire wyruszają razem Frodo, Sam i Pippin, piechotą bo Frodo ma ochotę się przejść. Nie spodziewa się niebezpieczeństwa na terenie Shire. Jest jednak w błędzie. Wyrusza w ostatniej chwili przed pojawieniem się jeźdźców. Merry jedzie przodem do Bucklandu z rzeczami Froda. To ma być przecież tylko przeprowadzka do innej części Shire.

Marry i Pippin domyślali się, że Frodo zamierza wyruszyć. Nie chcieli puścić go samego. Uknuli spisek, żeby wiedzieć co Frodo planuje. Ich szpiegiem był niejaki Sam Gamgee – ogrodnik Froda, postać o niebagatelnym znaczeniu. W każdym razie nie pozwolili Frodowi iść samemu. Ten wątek jest w filmie pominięty. Wątek przyjaźni hobbitów (wzorcowej) jest bardzo istotny we „Władcy pierścieni” i rozwija się właściwie przez całą książkę. To nie byli przypadkowi towarzysze podróży, tylko prawdziwi kumple, którzy nie zostawili kolegi w potrzebie.

W filmie został ominięty cały kawał przygód Froda i kolegów, między Buklandem a Bree. Nie ma Toma Bombadilla, przejścia przez stary Las, upiorów kurhanów. Dla osoby, która dobrze zna książkę, daje to trochę taki efekt dziury, jakby hobbici przybyli do Bree pod „Rozbrykanego Kucyka” zbyt szybko.

Po drodze od Wichrowego Czubu, kiedy Frodo jest już ranny, drużyna spotyka Glorfindela, elfa Wysokiego Rodu z domu Elronda, nie Arwenę. Z prostej przyczyny – nie mogli spotkać Arweny, bo ona w tej książce prawie wcale nie występuje – o Arwenie będzie dalej. Glorfindel i inni, najpotężniejsi z domu Elronda, zostali celowo wysłani na poszukiwanie Froda. Elrond już wtedy wiedział, że hobbit musi mieć poważne kłopoty i wysyła posiłki. Glorfindel, jak go określa mój nieoceniony kolega Janusz, był prawdziwym komandosem. Mało kto mógł się mierzyć z jeźdźcami w otwartym polu, Glorfindel mógł próbować. Zresztą jest scena u brodu, w której pokazuje się w takiej postaci, jaką ma w krainach szczęśliwych i dzięki temu jeźdźcy w panice wpadają we wzburzone fale rzeki.

Zmiany postaci

Aragorn i Arwena

Skoro dotarliśmy do Bree, przyszedł czas na opisanie najważniejszych zmian w charakterach postaci. Dlaczego właśnie w Bree? Dlatego, że tutaj poznajemy Aragorna syna Arathorna. Zmiany postaci, to właśnie zestaw zmian, które uważam za niekonieczne, ale rozumiem ich genezę. Zapewne reżyser chciał dodać więcej dramatyzmu i wyostrzyć osobowości. Jestem wielbicielem książki więc, w mojej ocenie, niestety to nie był udany zabieg.

Aragorn

Przez cały film Aragorn zmaga się z dylematem czy przyjąć swoje dziedzictwo i ciężar poprowadzenia ludzi do walki czy nie. Toczy wojnę wewnętrzną, podkreśla, że jest spadkobiercą Isildura, zatem też dziedzicem jego słabości (to Isildur nie zniszczył pierścienia, kiedy miał okazję, bo uległ jego pokusie) i generalnie do pewnego momentu wydaje się cokolwiek łzawy. Może zostało to wprowadzone, by bardziej rozkochać żeńską część publiczności we wrażliwym rycerzu, nie wiem. W każdym razie, Aragorn w książce takich dylematów nie posiada. On jest dumny z powodu swojego dziedzictwa, dobrze wie do czego go zobowiązuje, jest rycerzem i nie ma najmniejszych wątpliwości, że zobowiązanie te musi przyjąć. Do tego zresztą był wychowywany i do tego sam się przygotowywał przez całe swoje długie życie. Z jego imieniem wiązała się przepowiednia. Była to przepowiednia o tym, że kiedy odnajdzie się pierścień władzy, król wróci na swój tron. Aragorn wypełnia przeznaczenie. Jest zmęczonym, znużonym mężczyzną, szczególnie w pierwszej części i musi przejść długą drogę, żeby do tego przeznaczenia dorosnąć, ale nie cofa się przed jego przyjęciem.

Arwena

Trudno tutaj w ogóle mówić o zmianie, bo Arwena pojawia się w całym „Władcy Pierścieni” bodajże trzy razy. Pierwszy – gdy Galadriela, której jest wnuczką, przekazuje w Lorien podarek Arweny Aragornowi, gdy Aragorn w Lorien wspomina szczęśliwe z nią przeżyte chwile, czego możemy się tylko domyślać, bo jej imię nawet nie pada. Trzeci raz, gdy przyjeżdża na koronację i zasiada u boku króla jako jego wybranka. Arwena nie ma też dylematów czy zostać, czy wyjechać, cała ta walka wewnętrzna nie istnieje w niej. Nie tylko dlatego, że w tej książce prawie nie ma Arweny, ale też dlatego, że Arwena i Aragorn powtarzają mit Berena i Luthien – miłości między elfem a człowiekiem. Arwena jest też dodatkowym umocnieniem pozycji nowego władcy na tronie, od strony politycznej. Jest to zatem nie tylko wielka miłość, ale mariaż o charakterze politycznym. Trzeba pamiętać, że król wraca na tron po bardzo, baaardzo długim czasie. Szczęśliwie trafia na Namiestnika, który nie ma problemu z oddaniem władzy. Tym Namiestnikiem jest wtedy Faramir.

Faramir

Faramir to jedyna zmiana, której tak naprawdę jest mi żal. Jest to moja ulubiona postać w książce i jedna z najpiękniejszych. W książce Faramir wybiera od razu właściwie. Wie, że Frodo niesie pierścień i pozwala mu odejść. Analizę tej postaci i jego stosunku do pierścienia władzy zawiera tekst „Próby pierścienia władzy” więc nie będę się tutaj bardziej zagłębiać. W każdym razie Faramir nie ciągnie Froda do Osgiliath i nie potrzebuje brutalnych dowodów, dzięki którym wybiera jak należy. W książce jego postać jest celowo skontrastowana z postacią jego brata Boromira. Głównym grzechem Boromira jest pycha tak jak główną zaletą Faramira jest pokora. Rozumiem, że wątek Faramira został zmieniony, by podkreślić słabość człowieka i wyostrzyć znaczenie relacji ojciec – syn na przykładzie Denethora władcy Gondoru i Faramira – jego syna, ale trochę jednak żal.

Zmiany fabuły podczas wojny o pierścień

Pomijam całą część podróży miedzy Rivendell a Wodospadami Rauros, bo zmiany tutaj nie są bardzo znaczące. Najwięcej dotyczy Morii. Zagadkę hasła otwierającego wrota Morii np. w książce rozwiązuje Gandalf, na trop naprowadza go Merry, w filmie to Frodo podaje właściwe słowo, ale to drobiazgi. Przez ten czas nie ma większych zmian fabularnych. Pojawiają się po wkroczeniu drużyny na teren królestwa Rohanu. Frodo i Sam wyruszają sami do Mordoru, zgodnie z książką. Aragorn, Legolas i Gimli ścigają oddział orków, który uprowadził Merry’ego i Pippina. Nie udaje im się ich dogonić. Oddział zostaje wybity przez jeźdźców Rohanu. Merry i Pippin trafiają do Fangornu.

Fangorn

Las Fangorn

W książce las Fangorn jest pokazany w momencie, w którym napięcie związane z niszczycielską działalnością Sarumana i bezmyślnym niszczeniem drzew sięga zenitu. Podobnie jest w filmie. Różnice są jednak znaczące. Hobbici, którzy pojawiają się w Fangornie, w książce, są jak dwa kamyczki, które uruchamiają lawinę samym swoim przybyciem. W filmie ich bezpośrednia ingerencja i podstęp doprowadzają do ogłoszenia przez entów wojny i ruszenia na Isengard. U Tolkiena nie byłoby to możliwe. W książce każda społeczność ma swoje własne prawa, reguły i tradycje, według których żyje. System polityczny Entów przypomina średniowieczne systemy polityczne demokracji bezpośredniej. Decyzje podejmuje cała zbiorowość. Enty podczas swojego zgromadzenia wspólnie, po długiej dyskusji decydują się iść na wojnę przeciwko Isengardowi. W filmie de facto decyzję podejmuje Drzewiec. Drzewiec jest najstarszy i najbardziej szanowany wśród Entów, ale nie mógłby takiego kroku podjąć samodzielnie, to nie jednowładztwo. Entowie wyruszają od razu po uzgodnieniu decyzji. Nie podejmują jej pochopnie, ale kiedy przychodzi do realizacji, formują bardzo szybkie i sprawne wojsko.

Oczywiście pojawienie się hobbitów w Fangornie ma kluczowe znaczenie. To ono powoduje zwołanie zgromadzenia. Taka jest rola Merry’ego i Pippina w całej rozgrywce. Znajdują się we właściwym miejscu i czasie. Po pierwsze entowie na swoich listach żywych stworzeń w ogóle nie posiadali hobbitów w spisie, skoro zatem nawet ta nieznana rasa wyrusza ze swoich siedzib na dalekiej północy, to znaczy, że cały świat stoi w ogniu i oni tej pożogi nie przeczekają. Muszą walczyć. Po drugie hobbici przypominali entom małe enciątka, które nie rodziły się od kiedy entowie zgubili swoje żony. Nigdy nie należy lekceważyć znaczenia sentymentów.

Wojna w Rohanie

Helmowy Jar

Po drodze do Helmowego Jaru Aragorn nie spada z żadnej skały, nie ratuje go koń i nie ma wizji całującej go Arweny.

Aragorn udaje się do Helmowego Jaru w towarzystwie Theodena, Legolasa, Gimliego, Eomera i sporej ilości wojska. Kobiety i dzieci ze stolicy Rohanu – Meduseld zostają przekierowane do Dunharrow – warowni blisko gór. Eowina zajmuje się logistyką tej wyprawy, zatem, rzecz oczywista nie ma jej w Helmowym Jarze. W filmie Aragorn wygląda jakby niemalże romansował z księżniczką Rohanu. W książce tak to nie wygląda. Aragorn dostrzega jej uczucia, lecz stawia wyraźną granicę – on jest już związany. Dama Rohanu jest wspaniałą kobietą, ale on jest, proszę Państwa, zaręczony z elfem. Nie karmi Eowiny żadnymi złudzeniami, jest człowiekiem honoru.

Gandalf owszem wyrusza po posiłki obiecuje przybyć o świcie, jednak nie jedzie po Eomera, lecz dokonuje ogromnego, w tak krótkim czasie, wysiłku zebrania wojsk po bitwie na granicach Rohanu. Oczywiście nie zawodzi, bo jest bardzo decyzyjny, szybki i ma zdolność perswazji.

Podczas walki o Helmowy Jar żadne elfy nie przybywają z odsieczą. To jest wojna ludzi i tylko ludzi. Zresztą inne rasy również walczą na swoich terenach, bo całe Śródziemie staje w ogniu, nie mieliby nawet możliwości wysłania posiłków. Wprowadzenie jednak elfów do walki o Helmowy Jar uważam za znakomite posunięcie. Jest to jedna z najpiękniejszych scen filmu. Poza tym zabieg ten daje potem możliwość zrobienia scen, w których orkowie i elfy zostają bezpośrednio skontrastowani, duchowe piękno i duchowa brzydota w jednym ujęciu. Powstały dzięki temu wyśmienite sceny. Dziękujemy ci Peterze Jacksonie.

Zresztą nie tylko za te sceny należą się wyrazy uznania. Nie mogę się powstrzymać, żeby nie zboczyć trochę w dygresję od głównego wątku. „Władca pierścieni”- film ma sceny, które są prawdziwe szekspirowskie. Wyśmienite role pod tym względem, wykonywali na przykład panowie grający władców królestw ludzkich Śródziemia: Denethora i Thodena. Znakomita scena z Theodenem, kiedy ten mówi przed walką wierszowany monolog: where is a horse and a rider… Równie dobra jest scena, w której Denethor spożywa posiłek, Pippin śpiewa pieśń, a rycerze Gondoru posłani przez Denethora na śmierć, umierają próbując zdobyć Osgiliath. Oczywiście można powiedzieć, że materiał jaki Peter Jakson miał w ręku był nie do zepsucia, ale on naprawdę dobrze to zrobił.

Wojna o Gondor

Minas Tirith

Zanim wojna o Gondor naprawdę się rozpoczyna, w jej przededniu, na zapleczu dzieją się ciekawe rzeczy, na przykład:

Król Theoden, Gandalf, Aragorn, Gimli, Legolas i królewska świta udają się do Isengardu zakończyć sprawę z Sarumanem. W filmie sprawa z Sarumanem kończy się od razu i w sposób definitywny, ponieważ Smoczy Język atakuje go od tyłu i Saruman ze sztyletem w plecach ląduje u stóp wieży. W książce wychodzi przed wieżę, rozmawia, czaruje a Smoczy Język zrzuca palantir, próbując trafić bądź w Gandalfa, bądź w Sarumana. Saruman wraca do wieży. Kończy swój żywot gdzie indziej i kiedy indziej, o tym jeszcze będzie.

Całe ww. towarzystwo udaje się na przegląd wojsk do Dunharrow. Po drodze spotykają poselstwo od Elronda w postaci dwóch jego synów oraz kompanii strażników, Dunedanów, pobratymców Aragorna i jego wiernych żołnierzy. Przywożą nie miecz, bo miecz został przekuty jeszcze Rivendell, lecz chorągiew Aragorna i słowa Elronda, który przypomina o Ścieżce Umarłych. Przed wyruszeniem na Ścieżkę Umarłych Aragorn zagląda w palantir i ukazuje się Sauronowi jako król Elessar. Stąd wie, że Gondor zaatakowany zostanie od strony rzeki przez piratów. Wie też, że nie ma innego wyjścia i musi zmobilizować wojsko upiorów. Na Ścieżkę Umarłych wkracza w licznym towarzystwie, ze swoją drużyną, synami Elronda, Legolasem i Gimlim.

W książce pomiędzy Frodem i Samem, którzy podążają do Modoru, nie dochodzi do żadnego rozłamu. Przyjaźń jest jedną z wartości, które we „Władcy pierścieni” należą do najwyższych cnót. Frodo i Sam to wzór przyjaciół. Oni dotarli do Mordoru dzięki sile tej przyjaźni właśnie. W pułapkę do tunelu Szeloby wchodzą razem.

Dużo wątków wojny o Gondor zostało wyciętych, gdyby nie to film musiałby trwać chyba sześć godzin. Nie ma jednego z moich ulubionych wątków marszu sił Rohanu pod Minas Tirith na przykład, czyli pomocy Ghana – Buri – Ghana. Podczas przemarszu wojsk okazuje się, że Gondor jest już odcięty i otoczony przez wojska Saurona. Rohan nie ma możliwości przebicia się. Swoją pomoc oferuje dzikie plemię mieszkające w górach. Przeprowadzają wszystkich górskimi ścieżkami. Rozmowa między ich przywódcą Ghanem –Buri – Ghanem a Theodenem jest znakomita. Dwaj władcy zupełnie różnych plemion, inaczej żyjących, rozmawiają jak równy z równym. To, że Ghan – Buri – Ghan nosi spódniczkę z trawy nie oznacza, że nie jest mądrym władcą swego ludu.

Po bitwie pominięte zostaje wejście Aragona do miasta jako uzdrowiciela. Zgodnie ze starymi podaniami starzy królowie mieli taką moc, więc opowieści o Aragornie umacniały jego pozycję pretendenta do tronu. Jest też trochę różnic w drobiazgach np. Pippin znajduje Marry’ego gdy ten błądzi po ulicach miasta, a nie na polu bitwy, ale to są już mało istotne różnice.

Powrót do Shire

Shire

W filmie hobbici wracają do sielankowego Shire, w którym nie zaszły żadne zmiany. W książce nie ma tak różowo. Wojna o pierścień objęła wszystkie krainy Śródziemia i Shire nie było wyjątkiem. Stało się areną rządów Sarumana (już bez mocy), który władał za pomocą swojej marionetki Lotha Baggins (z Bagginsów z Sackville). Wprowadził państwo policyjne, zniszczył zieleń, wyciął drzewa, zaniedbał uprawy, pobudował szpetne budynki i kominy. Hobbici szybko rozprawiają się z tymi rządami. Organizują powstanie i w krótkim czasie przywracają stary porządek. Uwalniają więźniów politycznych i nakazują Sarumanowi opuszczenie granic Shire. Nie jest mu to jednak dane. Sarumana zabija ciosem w plecy Smoczy Język, który ginie od strzały zaraz potem. Sam wykorzystuje dar Galadrieli, szkatułkę z nasionami z Lothlorien dla dobra całego Shire i odbudowuje, w stosunkowo krótkim czasie, roślinność Shire.

Książka i film kończą się tak samo. Na Szarej Przystani.

 



(c) Wszystkie prawa zastrzeżone.