Avengers – roboty i bogowie

Nie ma dla mnie kina nad 3D na wielkim ekranie IMAX więc jest oczywiste, że czekałam na drugą część Avengers łaknąc jej i pragnąc. Przedstawienie nie zawiodło i otrzymałam to, co tygryski w takich produkcjach lubią najbardziej czyli świetne efekty specjalne, spektakularne sceny walki, wyraziste postaci i całkiem niezłą dawkę poczucia humoru albowiem Avengers to

Bardzo porządna rozrywka

Avengers, mam wrażenie, to opera naszych czasów. W dodatku bardziej Wagner niż „Cyrulik sewilski”, szczególnie jeżeli chodzi o stronę wizualną. Szczęśliwie tonację, w której jest utrzymana obrazowość filmu, z tornadami efektów specjalnych, bijatyk i wysokich lotów w przestworza, równoważy lekkość dialogów. Podobnie jest z sylwetkami superbohaterów, którym daleko jest do postaci posągowych. Zresztą ta część Avengers w porównaniu do poprzedniej daje większy wgląd w psychikę bohaterów. Niektóre wątki psychologiczne mogłyby być lepiej zarysowane, nie do końca na przykład rozumiem o co chodziło w procesach psychiatrycznych Kapitana Ameryki, które wydawały mi się z lekka naciągane, ale to przecież nie jest film psychologiczny tylko superprodukcja. Jak na tego rodzaju kino to jest naprawdę w tej kwestii dobrze, a nawet lepiej niż dobrze, bo film naprawdę nieźle przedstawia oddziaływanie lęków na ludzkie życie. Wykonane zostało to do tego stopnia dobrze, że zamiast tekstów planowanych na ten tydzień zamierzam zająć pisaniem na ten temat właśnie. Apropos lęków, film dotyka nie tylko prywatnych strachów dręczących superbohaterów, ale też lęków zbiorowych ludzkiej społeczności, o czym mowa już w podtytule – czas Ultrona czyli mamy problem, który zwie się

Sztuczna inteligencja

Problem ciekawie pokazany ponieważ film dotyka tzw. obu stron medalu czyli potencjalnie negatywnych i potencjalnie pozytywnych skutków powstania sztucznej inteligencji. Oczywiście wszystko to w charakterystycznym dla Avengers kostiumie szybkich, zwinnych super robotów z silnikami odrzutowymi made by Tony Stark. To czego brakuje mi w filmach o sztucznej inteligencji to ukazania inności tego nowego przecież bytu. Najlepiej chyba ten aspekt ostatnio pokazywał znakomity obraz Spike’a Jonze’a „Ona”. W Avengers roboty nie za bardzo różnią się od ludzi. Dręczą je podobne dylematy, mają nawet typowo ludzkie paranoje. Stworzone na obraz i podobieństwo w dużej mierze dziedziczą twarz swego twórcy. W pewnej scenie filmu Tony Stark mówi, że nie ufa ludziom, którzy nie mają ciemnej strony. Okazuje się jednak, że właściwie każdy ją ma nawet

Superbohaterzy wykreowani na wzór bogów

Grupa Laocoon'aAvengers przypominają bogów starożytnych kultur. Jeden z nich właściwie jest bogiem starożytnej kultury. Reszta towarzystwa też właściwie pasuje do takiego wzorca. Podobnie jak starożytni bogowie wyposażenie są w super moce, są szybsi, bardziej wytrzymali niż tzw. zwykli ludzie i oczywiście lepiej umięśnieni. Jednocześnie mają cały asortyment ludzkich wad i słabości. Nie za wiele zdradzę jak powiem, że tuż przed napisami końcowymi pojawia się obraz całej grupy Avengers walczącej z Utronem ukazany w formie posągu. Jego kształt przypomina słynną rzeźbę hellenistyczną – grupę Laokoona, która przedstawia Laokoona i jego dwóch synów w walce z wężami morskimi. Podoba mi się w jaki sposób te przedstawienie podsumowuje całość filmu – ujmuje bohaterów w nawiązaniu do tradycji greckiej na wzór greckich herosów czy bogów, obrazując ich walkę z wrogiem, która jest wciąż tą samą, odwieczną walką z cieniem.

Druga część Avengers w mojej opinii jest może nawet bardziej interesująca niż pierwsza pod względem psychologii postaci (chociaż w pierwszej był znakomity Loki, który zawsze daje duże pole do popisu), dobrze rozwija wątki zarysowane w pierwszej, na przykład wątek wspólnego działania i współpracy w grupie, a akcja dzieje się fajnie, szybko i dużo. Słowem Avengers to kawał bardzo dobrego rzemiosła (dotyczy to także pracy aktorów, nie tylko całej ekipy dookoła), którą warto docenić kupując bilet do kina po prostu po to, by dobrze się bawić.



(c) Wszystkie prawa zastrzeżone.