„Droga” Cormaca McCarthy – z serii książki, które warto przeczytać

Na „Drogę” Cormaca McCarthy natknęłam się przypadkowo. Wracałam z delegacji i na lotnisku w Berlinie okazało się, że mam jeszcze dwie godziny do startu samolotu. Poszłam więc do księgarni żeby znaleźć lekturę „na przeczekanie”. Przez myśl mi nie przeszło, że trafie na jedną z najlepszych książek jakie czytałam w życiu. Zainteresowana opisem na okładce, zapłaciłam za książkę i znalazłam ławkę włączniku między sektorami lotniska żeby w spokoju poczytać. Po pierwszych czterech stronach wiedziałam już, że mam do czynienia z arcydziełem. Wrażenie było uderzające. „Droga” napisana jest w tak sugestywny sposób, że miałam wrażenie jakbym stała tuż obok głównego bohatera, który o poranku patrzy na wschodzące nad światem słońce. Nie pamiętam nawet jak przeszłam przez kontrolę biletów, czytałam „Drogę” aż do wyjścia z samolotu w Warszawie. Skończyłam ją następnego dnia. Czy można wystawić książce lepszą rekomendację?

„Droga” to opowieść, która dzieje się w świecie po apokalipsie. Nie wiemy co było przyczyną katastrofy, która doprowadziła do zagłady Ziemii jaką znamy, wiemy że takie zdarzenie miało miejsce. Książka jest relacją z wędrówki ojca i …. Syna na wybrzeże oceanu. Cel podróży nie jest w tym przypadku istotny. Oni idą bo nie mogą pozostać w miejscu. Byłoby to zbyt niebezpieczne. W okolicznościach braku żywności i związanego z tym upadku systemu, w ludziach budzą się najgorsze instynkty. Nie jest to optymistyczna wizja człowieka. Książkę czytałam z piekącymi łzami w oczach, jednak nie tylko ze względu na obrazy okrucieństwa, które zawiera, ale też piękno prób ocalenia człowieczeństwa, które podejmuje główny bohater. Cały jego wysiłek skierowany jest na to, by ochronić dziecko. Nie tylko fizycznie, lecz psychicznie, by ocalić w nim to, co dobre. Przedstawienie relacji tej dwójki postaci jest najbardziej przejmującym obrazem rodzicielstwa z jakim spotkałam się w literaturze.

Cormac McCarthy jest pisarzem o doskonałym warsztacie literackim. Rzadko można spotkać tak pojemny, skondensowany język jak ten, którym posługuje się w „Drodze”. Podobnie pisał Hemingway, takim talentem dysponowała Karen Blixen. To rodzaj narracji, która w niewielkiej ilości słów wyraża bardzo dużo treści. Byłam zaskoczona, kiedy odkryłam,że nie wszystkie książki Cormaca McCarthy są w ten sposób napisane. Dzięki zastosowanemu stylowi, „Droga” przypomina przypowieść. Jest bowiem czymś więcej niż historią podróży chłopca i mężczyzny w postapokaliptycznym świecie. To historia dotycząca istoty ludzkiego człowieczeństwa. Bardzo okrutna lecz pozostawiająca nadzieję.

Jestem osobą, która bardzo często wraca do książek, które mnie poruszyły, a „Droga” niewątpliwie taką książką była. Pamiętam dokładnie każdą scenę i emocje towarzyszące jej czytaniu. Zakończenie wiązało się ze zjawiskiem katharsis, którego Grecy poszukiwali w swojej sztuce – potężnym i oczyszczającym, a także otwierającym na kolejne poziomy percepcji doznaniem. W tym przypadku jednak, nie jest to lektura, do której powrócę. Jeden raz wystarczy. Zawiera w sobie wydestylowany obraz ludzkiego życia w całej jego brutalności i pięknie. Bardzo mocny. I nie chcę po raz kolejny towarzyszyć im w tej drodze. Myślę jednak, że każdy kto czyta, każdy kto pomimo wszystko, chce widzieć ten świat, a nie uciekać od niego, powinien „Drogę” przeczytać. Na pewno ją zapamięta.

 


Zobacz więcej o: fantastyka, książki, recenzje


(c) Wszystkie prawa zastrzeżone.